Translate

piątek, 21 marca 2014

Wiosna i moje wagary :)

Zacznę od tego, że mamy Wiosnę. No ba! rzec by można- Ameryki nie odkryłam, ale wiosnę poczułam dzisiaj mocno i bardzo.Dzień zaczęłam od mocnego postanowienia, że skoro dzieciory przejmie babcia, T znalazł zajęcie poza domem- czytaj "chata wolna", to ja calutki ten dzień poświęcę pracy i tylko pracy. Podgonię zaległości, i jeszcze kilka pomysłów, co mam je jeszcze w głowie, tak ,dzisiaj właśnie zrobię. Zaczęłam pracować jak mróweczka od godziny siódmej rano, starannie skreślając kolejne punkty z listy "trzeba zrobić". A tu słoneczko przez okno pracowni zagląda, jakieś trzy muchy fruwają  i hałas robią no i w radio ciągle o tej wiośnie. Nie wytrzymałam, ubrałam się i pogoniłam do lasu, na wagary :). Jak słoneczko grzało cudnie, ptaki robiły hałas, kwiaty kwitły, a ja spacerowałam i cieszyłam się z tego co widzę, co czuję, co słyszę. Dla Was też odrobinę tego zabrałam z lasu, proszę bardzo



Poczuliście się chociaż tak odrobinkę jak na wagarach. Złapaliście oddech? Mam nadzieję, że tak. Ja po spacerze czuję się świetnie. I jeśli dotarliście do tego miejsca do moje gratulacje, i proszę dla Was w nagrodę- bociany z pracowni S jak Szydełko- moje boćki lecą- a to bardzo dobra wróżba na cały rok.
I jeszcze jedna sprawa dla wszystkich tych, którzy uwielbiają Mazury i ten niepowtarzalny klimat- otóż stały element w postaci komarów jest już aktywny- a to znaczy, że za chwilę wakacje i woda, jeziora...ach